Najbliższe Koncerty

pią wrz 24
GP-Wawa

Sonda

Twoja ulubiona piosenka LH to:
 

INFO O KONCERTACH










Pobierz Rider
Pobierz plakat
O Nas Drukuj Email

Ania Kocyła

 

Piękna postać. Z szymanowskiej mąki. W jej dłoni każdy smyczek aż kwitnie! Ale i toczy łzy,  wydobywając hominoidalne westchnienia z cuchnących wielorybim tranem rozmarzonych i zarośniętych pysków pospolitego mazursko bałtyckiego korsarstwa.

Na codzień  -  poważna pani pedagog, na koncertach często przeobraża się w stylowo punkująca zimnofalówkę.

Cechy charakterystyczne: promienny uśmiech, ciemne okulary, czerwone spodnie. Mimo zamiłowania do czerwonego - zdrowy, nadrzędny organ zespołu. To w dużej mierze dzięki niej Latający Holender szybuje, a nie lata bez ładu i składu.

 


Michał Danielewicz

Michał jest niekwestionowanym liderem zespołu. Śpiewa, gra i wydaje okrzyki typu: "Obłóż!", "Tak było!" oraz "Ihihiii!". Jego charakterystyczna cecha jest donośny śmiech. Michał śmieje się chętnie i często. Zwłaszcza z własnych dowcipów. Ale, co najważniejsze, lubi śpiewać, co w przypadku wokalisty jest cechą zdecydowanie pożądaną. Jest także zapalonym strzelcem. Posiada pokaźnych rozmiarów flintę na wiatr i uwielbia postrzelać sobie w rożnego rodzaju grach komputerowych. Zdemolował sporo monitorów, zanim pojął, że nie należy strzelać do ekranu z wiatrówki…

 Jacek Kocyła

Jacek to Steve Harris* polskiej szanty. Jego gitara basowa wydaje magiczne dźwięki (wiadomo: ręce Harrisa”**). Słynie z wyszukanego, dobranego z prawdziwym pietyzmem przyodziewku. Złośliwi twierdzą, że Jacek ubiera sie doskonale, ale niestety po ciemku. Kolekcje sygnowane jego nazwiskiem mają się niedługo ukazać we wszystkich sklepach spożywczo-wędkarskich od Mikołajek po Ruciane. Na przyszła dekadę planowane jest także otwarcie salonu firmowego w Pieckach przy zakręcie.

Hit sezonu z jego kolekcji to klasyczna szantowa koszulka z napisem Iron Maiden” oraz spodnie w krowie łaty.

     *   Steve Harris - basista Iron Maiden

     ** Clive Harris słynny bioenergoterapeuta-cudotwórca

 

Marek jaki jest każdy widzi. Pewnego razu poleciał do
Nowego Jorku na przesłuchania bębniarzy zorganizowane przez zespół KANSAS. Niestety, w portowej tawernie 'Black Seagull' został kompletnie spity przez zwalistego Irandczyka podającego się za managera Supergrupy i ... obudził się następnego dnia w maszynowni frachtowca udającego się gdzieś na północny Altantyk. Okazało się, że rudowłosy jegomość był kumplem Phila Eharta, który do dziś spokojnie wykonuje swą robotę pałkera w kapeli! A Marek, po wielu przygodach, zadekował się na wyspach Owczych na szkuner płynący na Bałtyk, wysiadł w Gdyni  i ... zaczął grać z LATAJĄCYM HOLENDEREM! Ot, takie to są losy marynarzy!
 

 

 

 

 

 

 

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »